Publicité

W Wigilię było -12°C. Ojciec zamknął mnie w śniegu, bo byłem „niegrzeczny” podczas kolacji. Patrzyłem przez okno, jak otwierają prezenty. Nagle zatrzymała się czarna limuzyna. Wysiadła z niej moja babcia-miliarderka. Zobaczyła, że ​​drżę, spojrzała na dom i powiedziała tylko jedno słowo: „Po prostu go zburzcie”.

Publicité

Publicité