Ultimatum
– François…
– Rozmowa skończona – przerwał jej. – Do zobaczenia w domu.
Kiedy się rozłączył, Camille rzuciła telefon na stół.
Jeśli pojadą tylko we dwoje – Léon zostanie w dusznym mieście z babcią.
Jeśli pojadą wszyscy – Capucine znów zajmie najlepsze miejsce w samochodzie, dostanie pierwsze lody, a François będzie patrzył na nią z uwielbieniem.
Wieczorem zjedli kolację w milczeniu.
W końcu François odezwał się pierwszy.
– Czyli rezerwuję hotel z parkiem wodnym? – zapytał, otwierając laptopa. – Dla czterech osób.
– François… – powiedziała cicho Camille.
– Co?
– Nie rezerwuj.
Podniósł wzrok.
– Co masz na myśli?
– Poproszę o rozwód.
– Nie wygłupiaj się – powiedział z niedowierzaniem. – Stracisz wszystko.
Camille spojrzała przez okno.
– Wolę małe mieszkanie – powiedziała spokojnie – ale takie, w którym mój syn będzie miał prawdziwe łóżko.
W korytarzu zaskrzypiała podłoga. Léon zapewne podsłuchiwał.
Rozwód był dla Camille ogromnym ryzykiem. Bała się samotności i niepewności.
Ale jeszcze bardziej bała się życia, w którym ona i jej syn zawsze będą na drugim planie.
***
Mimo sprzeciwów François rozwód został ostatecznie przeprowadzony.
Camille w głębi duszy liczyła, że mężczyzna w ostatniej chwili zmieni zdanie i spróbuje ratować ich rodzinę.
Tak się jednak nie stało.
Po rozstaniu François praktycznie zniknął z ich życia. Nie dzwonił, nie pisał, nie odwiedzał ich.
Czasami Camille zastanawiała się, czy nie zniszczyła swojego szczęścia zbyt pochopnie.
Jednak wiedziała też, że nie potrafiłaby dłużej żyć w świecie, w którym ona i jej syn byli tylko dodatkiem do czyjegoś życia.