Kurz Bliskiego Wschodu ma specyficzny smak. Jest metaliczny, starodawny i nieustępliwy, oblepia gardło, aż zapomina się, jak smakuje świeże powietrze. Przez jedenaście miesięcy ten kurz stanowił moją atmosferę. Był zgrzytem w zębach, gdy wykrzykiwałem rozkazy ponad rykiem Humvee; był filmem na skórze, gdy próbowałem spać na łóżku polowym, które pachniało ropą i strachem.
Kiedy samolot transportowy w końcu wylądował na amerykańskiej ziemi, a później, gdy autobus Greyhound z sykiem zatrzymał się w centrum Willow Creek, spodziewałem się, że kurz zniknie. Spodziewałem się, że powietrze będzie smakować spokojem. Spodziewałem się, że ciężkie buty bojowe, niosące niewidzialny ciężar obcych pustyń, w końcu poczują się lekkie.