Pielęgniarki, które przez ponad rok opiekowały się mężczyzną w śpiączce, jedna po drugiej zachodziły w ciążę. Kiedy dyrektor medyczny potajemnie umieścił kamerę na oddziale, aby odkryć prawdę, zobaczył coś o wiele bardziej przerażającego i wezwał policję.
Kiedy pierwsza pielęgniarka ogłosiła ciążę, nikogo to nie zdziwiło. Każdy ma życie prywatne; nikt nie ma obowiązku zgłaszać tego, co dzieje się poza pracą.
Ale potem druga pielęgniarka zaszła w ciążę, a wkrótce potem trzecia. Po oddziale zaczęły krążyć plotki.
Najdziwniejsze było to, że wszystkie trzy twierdziły to samo. Żadna z nich nie była w poważnym związku i nikt nie potrafił powiedzieć, kto jest ojcem dziecka. Unikały mówienia, jąkały się i prosiły, aby nie zadawać pytań.
Ale wszystkie te historie łączyło jedno: pracowały na nocnych zmianach i od kilku miesięcy przebywały na oddziale 23B.
Młody strażak przebywał na tym oddziale od ponad roku po tym, jak podczas dyżuru ucierpiał w strasznym pożarze. Nigdy nie wybudził się ze śpiączki.
Jego stan pozostawał stabilny, ale nie poprawiał się. Mimo to przyjaciele i koledzy nadal go odwiedzali, przynosząc kwiaty i kartki, a czasem po prostu siedząc przy jego łóżku, licząc na cud.
Kiedy plotki dotarły do dyrektora medycznego, natychmiast zbadał pacjenta. Być może stało się coś niewytłumaczalnego. Jednak wszystkie badania dały ten sam wynik: minimalna aktywność mózgu, brak reakcji, brak ruchu, brak oznak przytomności.
Z medycznego punktu widzenia to, co się stało, było niemożliwe. Pielęgniarki nie były w ciąży z jego dzieckiem. Im więcej lekarz o tym myślał, tym bardziej się martwił. Pielęgniarki coś ukrywały. Nie indywidualnie, ale wszystkie razem.
Zobacz więcej
Prezenty
Rodzina
obdarowany