Ale odłożyłam moje argumenty na bok, bo jeśli życie opiera się na zaufaniu, wątpliwości są trucizną.
Sophie jest bardziej skłonna to wyolbrzymić niż ja. Czternaście lat, bystra jak nóż.
„Mamo”, zapytała pewnego wieczoru, „dlaczego tata zachowuje się tak dziwnie, kiedy jest ciocia Elena?”.
Za wcześnie się śmieję. „Co masz na myśli mówiąc dziwaczny?”.
„On więcej mówi. I jakby próbował jej zaimponować”.
Chciałam zignorować to pytanie. Ale kiedy poszli spać, siedziałam sama i składałam tę samą serwetkę w kółko. Wątpliwości zakorzeniły się w niej.
Potem Elena znowu do niej zamieszkała, „tylko na kilka tygodni”. Ale obie słyszałyśmy, że jej burze trwają dłużej niż obietnice.
Noce stawały się coraz chłodniejsze. Rozmowy krótsze. Uśmiechy rzadsze.
A Daniel?
On…