Jej słowa otuliły go niczym koc. Chwilę później zawyły syreny. Ratownicy medyczni byli szybcy; najpierw pomogli Pippie, a potem jemu. Ich głosy nakładały się na siebie, spokojne i pewne. Ktoś krzyknął: „Poważne odwodnienie”, a ktoś inny mruknął: „Możliwe zakażenie”.
W szpitalu Rylan wahał się między snem a przytomnością. Lekarz poinformował go, że ma złamaną nogę w dwóch miejscach. Słuchał w milczeniu, ale jego myśli wciąż krążyły wokół Pippy. Leżała w łóżku obok niego, mała i krucha. Kiedy następnego dnia gorączka w końcu ustąpiła, zapłakał z ulgą.
Detektyw Edith Bramley wróciła tego popołudnia, żeby zapytać, co się stało. Rylan opowiedział jej wszystko. Słuchała, nie przerywając. Kiedy skończył, położyła mu rękę na ramieniu i powiedziała: „Postąpiłeś słusznie. Uratowałeś ją”.
Corinne została aresztowana tego samego wieczoru. Jej wyraz twarzy pozostał tajemniczy, gdy prowadzono ją do radiowozu. Rylan spojrzał na nią przez okno szpitalne. Nie czuł triumfu. Tylko wyczerpanie.
Mijały tygodnie. Potem nadeszły sesje terapeutyczne. Rozprawy sądowe ciągnęły się jak długie burze. W końcu sędzia skazał Corinne na długoletnie więzienie. Rylan zeznawał drżącymi rękami, ale jego głos pozostał stanowczy.
Kilka miesięcy później, z pomocą przyjaciela rodziny, Garetha, który często ich odwiedzał, Rylan i Pippa przeprowadzili się do małego mieszkania po drugiej stronie miasta. Życie toczyło się powoli, ale stabilnie. Pewnego słonecznego poranka Rylan siedział na ławce w parku, podczas gdy Pippa bawiła się na pobliskich huśtawkach. Jej śmiech unosił się w powietrzu niczym jaskrawa wstążka. Gareth odpoczął obok Rylana i powiedział cicho: „Oboje przeszliście przez coś strasznego. To dowodzi, że wasza siła jest prawdziwa”.
Rylan patrzył, jak Pippa wspina się wyżej. „Jesteśmy już bezpieczni” – mruknął. I po raz pierwszy naprawdę w to uwierzył.