Jedna kobieta – zmęczona, w średnim wieku – patrzyła na siebie i szeptała: „Dlaczego ubrania nie pasują jak online?”
Włączył się przełącznik. Co jeśli kupujący mogliby zobaczyć ubrania na ciałach takich jak ich – prawdziwych ludzi, a nie wyretuszowanych ideałów? To pytanie nie dawało mi spać. Podczas gdy profesorowie rysowali wykresy, ja szkicowałam makiety. Podczas gdy koledzy wkuwali do egzaminów, sama uczyłam się Shopify, Canvy i niezdarnego HTML-a.
Nazwa przyszła w salonie akademika: Fitlook.
Skok, którego nikt nie pobłogosławił
Powiedziałam rodzicom, że chcę urlop na jego budowę. Odpowiedź była bezpośrednia.
„Jesteś dwa lata w studiach,” powiedział tata, nie podnosząc wzroku od kawy. „Marnowanie tego jest nierozsądne.”
„Masz dobrze prosperujące życie,” dodała mama. „Nie psuj tego dla jakiejś małej aplikacji.”
Nie słyszeli ambicji. Słyszeli nadchodzącą porażkę.