Ale zostałam.
Osiem miesięcy przed kontraktem Brandon wrócił z nowym projektem. Zdesperowany. Przekonujący.
Wtedy zadzwoniłam do cioci Catherine.
Prawie się już nie kontaktowałyśmy, ale ona mnie wysłuchała. Naprawdę wysłuchała. A kiedy opowiedziałam jej wszystko – o pracy, wyczerpaniu, upokorzeniu – zobaczyła to, czego ja sama już nie widziałam.
„Pokaż mi jego akta” – powiedziała.
Dwa tygodnie później Brandon miał spotkanie z inwestorami.
Nie zostałam zaproszona.
Kiedy wrócił w euforii, uniósł mnie w powietrze.
„Trzydzieści trzy miliony, Maya. Pozbyliśmy się tego”.
Umowy zostały podpisane, zanim je dokładnie przeczytał.
Za bardzo się spieszył.
Za bardzo
Trzy dni później zabrał mnie na randkę.