Ale mężczyzna nie ustąpił.
Nagle zrobił krok naprzód i bez ostrzeżenia uderzył szybko i precyzyjnie. Cios był wyćwiczony, profesjonalny. Kobieta nie zdążyła zareagować i upadła na ziemię.
W pomieszczeniu zrobiło się ciszej.
Leżała, trzymając się za bok, próbując złapać oddech. Ból był ostry, ale coś innego było silniejsze – wściekłość. Spojrzała na niego, a w jej oczach nie było ani zmieszania, ani strachu. Tylko chłód.
Żołnierz uśmiechnął się szeroko i cofnął się o krok.
„Dosyć tego. Znaj swoje miejsce, kobieto, i wracaj do domu”.
Kilka osób w tłumie cicho zachichotało.
Dziewczyna powoli usiadła.
Najpierw się przeciągnęła, potem opuściła rękę i spojrzała prosto na chłopaka. Już bez emocji, bez pośpiechu, jakby coś w niej drgnęło.
„Jesteś gotowy?” zapytała spokojnie.