Żołnierz uśmiechnął się szeroko, ale w jego oczach już błysnęło napięcie. Dziewczyna zrobiła krok naprzód.
Pierwszy cios był szybki i precyzyjny. Potem drugi. Poruszała się pewnie, bez zbędnych ruchów. Nie jak nowicjuszka, ale jak ktoś, kto dokładnie wiedział, co robi.
Chłopak początkowo próbował kontratakować, zachowując się jak profesjonalistka, ale szybko zdał sobie sprawę, że to nie takie proste. Każdy jego cios spotykał się z wyraźną odpowiedzią. Nie cofnęła się, nie straciła kontroli, zachowała dystans i odczytała jego ruchy.
Tłum ucichł. Nikt już się nie śmiał.
A potem, w pewnym momencie, wszystko się skończyło. Silny cios z boku – precyzyjny, mocny. Chłopiec nie wytrzymał i upadł na ziemię.
Cisza wypełniła salę.
Podeszła bliżej, ciężko dysząc, ale pewnie stojąc na nogach.
„Mój dziadek służył. Mój ojciec służył. I ja będę służyć” – powiedziała, patrząc na niego z góry. — „Byłam na to przygotowana od dzieciństwa”. A tacy jak ty nie mogą mi stanąć na drodze. Następnym razem będzie bolało bardziej. Rozumiesz?
Nie odpowiedział. Po prostu na nią spojrzał i w jego oczach było jasne – rozumiał.
Od tamtego dnia nikt na korytarzu nie traktował jej już tak samo.