Upierała się, że zasługuje na kogoś bardziej ekscytującego. Powoli skinęłam głową.
„Słusznie” – powiedziałam, wstając.
„Teraz może swobodnie żyć tym ekscytującym życiem” – dodałam spokojnie.
Jonathan przez chwilę wydawał się pełen nadziei, dopóki nie dokończyłam. „Tylko nie w moim towarzystwie” – powiedziałam.
Jego twarz zamarła, gdy powróciło zmieszanie. Wsunęłam mu w dłoń ostatnią kopertę.
„To zawiadomienie od zarządu” – wyjaśniłam.
Upierał się, że zarządu nie ma, ale go poprawiłam. „Teraz jest”.
W środku znajdowało się oficjalne pismo o wypowiedzeniu umowy. „Jako większościowy udziałowiec zwołałam dziś po południu nadzwyczajne zebranie” – powiedziałam.
Jonathan przeczytał je drżącymi rękami. „Zwolniłeś mnie” – wyszeptał.
Skinęłam głową.
Patricia oskarżyła mnie o zniszczenie własnego męża. Spojrzałam na nią spokojnie.
Czytaj dalej na następnej stronie