Rozdział 1: Echo w ścianach
Telefon przerwał mi, gdy skrupulatnie szlifowałem uratowaną dębową komodę do jej surowego, uczciwego usłojenia. To była rytmiczna, zakurzona praca, która pozwala emerytowi w końcu uwierzyć, że zasłużył na cichy zakątek wszechświata.
Mój telefon komórkowy zagrzechotał o porysowany drewniany stół warsztatowy, wibrując wśród trocin niczym umierający owad. Otarłem czoło, zerkając na podświetlony ekran i widząc migające imię Rosy Martinez. Moja pierwsza myśl była czysto logistyczna. Rosa sprzątała domy, w tym ten, który przepisałem synowi. Założyłem, że chce, żebym przyniósł jej nową butelkę wybielacza, albo że zapasowy klucz znowu utknął w zamku.