Rozdział 1: Fundamenty z piasku
Zapach świeżej farby, cytrynowego wosku i drogiego, ciemnego mahoniu wypełnił przepastną przestrzeń wielkiego holu. Stałam tam, opierając się ciężko na lasce ze srebrną rączką, a dłoń opiekuńczo spoczywała na masywnym, nabrzmiałym brzuchu w dziewiątym miesiącu ciąży. To było moje arcydzieło. Jako samowystarczalna deweloperka, budowałam wieżowce i luksusowe apartamenty w całym stanie, ale to – ta rozległa, warta 1,5 miliona dolarów, luksusowa willa na emeryturę, położona wśród łagodnych wzgórz północnej części stanu Nowy Jork – było moim darem miłości. Było fizycznym ucieleśnieniem mojej desperackiej, trwającej całe życie prośby o uznanie rodziców.