I kroki ucichły.
Oliver czekał w całkowitej ciszy, nasłuchując. Kroki Victorii zniknęły ze schodów i skierowały się w stronę drzwi wejściowych. Chwilę później w domu znów zapadła cisza. Wyszła. Może do pracy. Może posprzątać bałagan. Nie wiedział. Wiedział tylko, że to jego jedyna szansa.
Jakkolwiek to zrobisz
Pełzał dalej. Piwnica nagle wydała mu się lodowata; ciemność ciągnęła się w nieskończoność, gdy ciągnął ciało w stronę przeciwległej ściany. Za każdym razem, gdy jego dłonie dotykały betonu, skóra pękała coraz bardziej. Zanim dotarł do kotła, pot spływał mu po skroniach pomimo zimna.
Metal klapy włazu na węgiel był szorstki pod palcami. Oliver sięgnął do kieszeni i wyciągnął kulkę, którą znalazł na podłodze kilka dni wcześniej. Wcisnął ją w szew i skrobał, aż kawałki starej farby opadły niczym kurz. Drewno pod spodem zmiękło od lat wilgoci. To pomogło. Kiedy w końcu wbił kulę głęboko w spróchniałą część, wyślizgnął się na zewnątrz.
Oliver pracował szybciej, mimo że drżały mu ręce. Po tym, co wydawało się godzinami, małe drzwi zaskrzypiały i otworzyły się na pół. Oparł obie dłonie o metal i pociągnął z całej siły. Drzwi zaskrzypiały i szarpnęły.
Powoli wrócił do Maisie, która była na wpół śpiąca i na wpół kaszląca. Jej rozpalona skóra go przeraziła. Objął ją ramionami i pociągnął przez piwnicę. Wysiłek zamazał mu wzrok, ale zatrzymanie się nie wchodziło w grę.
Przy drzwiach najpierw wepchnął jej drobne ciało do środka; ona poszła za nim, ciągnąc za sobą jego złamaną nogę. Mały tulipan rozwarł łokcie, wijąc się do przodu. Po drugiej stronie zewnętrzne drzwi pokryte były warstwami starej farby. Przycisnął do nich patyk, drapał dziko, a ona jęknęła. Szarawe światło cudownie się przedarło.
Podciągnął się na wilgotną ziemię za domem. Powietrze – prawdziwe powietrze – wypełniło mu płuca. Ale nie byli jeszcze bezpieczni. Podwórko było otoczone ceglanym murem o wysokości prawie dwóch metrów. Oliver wiedział, że jest tylko jeden słaby punkt – otwór w cegłach przy rdzeniu, ledwie wystarczająco duży, by zmieściło się w nim dziecko.
Wlókł Maisie krok po kroku przez błotnisty grunt. Ręce drżały mu gwałtownie, ale nie zatrzymał się, dopóki nie dotarł do przepaści. Najpierw wepchnął Maisie do środka, a potem sam wepchnął się za nią, tłumiąc krzyki, gdy jego złamana noga zahaczyła o krawędź.
Potykając się, poszli w stronę ogrodu sąsiadów.
Oliver zaciągnął Maisie do tylnych drzwi, szurając po krawężniku. Zapukał raz – słabo. Dwa razy – mocniej. Potem uderzył z całej siły i krzyknął ochryple: „Proszę! Niech ktoś pomoże!”.
Na zewnątrz zapaliło się światło.
Tylne drzwi otworzyły się gwałtownie.
Oliver upadł. Petra poruszała się z zaskakującą szybkością jak na swój wiek. Wzięła Maisie w ramiona, położyła Olivera obok siebie i owinęła ich w koce pachnące lawendą i starymi książkami. Jej ręce drżały, gdy dzwoniła pod numer 112. W ciągu kilku minut syreny rozbrzmiały echem na ulicy, migające światła rozświetliły okna na czerwono i niebiesko.
Ratownicy medyczni zbadali nogę Olivera, obawiając się poważnych złamań, odwodnienia i ewentualnej infekcji. Inny zespół pochylił się nad Maisie; jej wątła klatka piersiowa unosiła się i opadała, a oddech był przerażająco płytki. Petra stała za nimi, trzepocząc szlafrokiem i szepcząc: „Jesteś cała i zdrowa, kochanie. Jesteś cała i zdrowa”.
Policja przyjechała chwilę później. Detektyw Lea Walsh nadal stała obok Olivera. „Jesteś bardzo dzielny” – powiedziała spokojnym, opanowanym głosem. „Czy możesz mi powiedzieć, co się stało?”.
W ciągu kilku minut funkcjonariusze otoczyli dom Breppów. Kiedy Victoria otworzyła drzwi, z wyrazem twarzy gładkim jak szkło, Walsh powiedział jej, że została aresztowana za znęcanie się nad dzieckiem, bezprawne zatrzymanie i porwanie. Victoria tylko skinęła głową, jakby nie rozumiała.
Wojna o guziki: Amazon.ca: Filmy i seriale
Oliver obserwowała z karetki, jak drzwi radiowozu zatrzasnęły się za nią z hukiem.
Aby uzyskać pełny dostęp, przejdź na następną stronę lub kliknij „Otwórz migawkę” (>) i nie udostępniaj znajomym na Facebooku.