Mój mąż i jego bracia uznali, że będzie zabawnie zrobić mi psikusa. Zostawili mnie 300 mil od domu i odjechali śmiejąc się, krzycząc: „Powodzenia!”. Nigdy nie wróciłam… Pięć lat później mnie odnalazł, a jego uśmiech zniknął, gdy zobaczył, kto za mną stoi.
Wciąż pamiętam dźwięk ich śmiechu, gdy ciężarówka odjeżdżała. Opony wzbijały kurz, słońce paliło mnie w plecy, a serce mi zamarło.
„Kyle!” krzyknęłam, biegnąc za nimi i machając rękami jak idiotka. „Kyle!”
Ale oni tylko śmiali się jeszcze głośniej. Jego bracia, Brad i Chase, wystawili głowy przez okna i sfilmowali wszystko, jakby to był żart.