Śmieci. To było słowo tak obce, tak odległe od jej rzeczywistości, że równie dobrze mogłoby należeć do innego języka. Dla kobiety, która od lat z nikim nie rozmawiała, oświadczyny od dwumetrowego wojownika Apaczów, którego nigdy wcześniej nie widziała, były nie tylko nie do pomyślenia. To było szaleństwo.
Cisza, która zapadła po deklaracji Gimina, była cięższa i głębsza niż jakakolwiek cisza, jaką Kora kiedykolwiek znała. Była to cisza przerywana jedynie brzęczeniem much, odległym krzykiem jastrzębia i szaleńczym, niedowierzającym biciem jej własnego serca. Sprzęt kempingowy
Kultowy rozjemca, którego trzymała w dłoni, nagle wydał się jej niewiarygodnie ciężki. Wpatrywała się w wodza Apaczów, szukając na jego granitowej twarzy śladów kpiny czy oszustwa, ale znalazła jedynie nieustanną senność.
„Zwariowałeś”. W końcu wypowiedziała te słowa ochrypłym głosem. „Całkowicie, szaleńczo”.
Dowiedz się więcej
Dzieła sztuki zachodniej
Książki o historii rdzennych Amerykanów
Produkty do włosów
Gotchimin nie zareagował na jego obelgę. Jego cierpliwość wydawała się tak ogromna i głęboka, jak niebo nad nimi.Książki kucharskie
„To nie szaleństwo” – stwierdził po prostu. „To nasz cel”.
„Twój cel” – głos Kory podniósł się, przeplatany mieszaniną strachu i niedowierzającego gniewu z powodu jazdy po obcej ziemi. Nie mogła nawet powtórzyć tej absurdalnej propozycji. „Wszyscy natychmiast zejdźcie z mojej posiadłości”.
Wskazał lufą pistoletu na grzbiet, z którego przybyli. Sześciu konnych wojowników lekko się poruszyło, co świadczyło o zdyscyplinowanej gotowości. Spojrzeli na swojego dowódcę, czekając na jego rozkaz.
Gochimin jednak pozostał nieruchomy.
„Nie odejdziemy” – powiedział tonem niegroźnym, ale stanowczym. „Dopóki nie wysłuchacie naszej oferty w całości”.
„Dość już słyszałam” – odparła. „Nie wiem, kim jesteś ani w co grasz, ale nie obchodzi mnie to. Odpowiedź brzmi: nie. A teraz odejdź, albo zacznę strzelać. Jestem cholernie dobrym strzelcem”.
Aby udowodnić swoją rację, lekko przesunęła celownik i strzeliła.
Huk pocisku kalibru .45 rozdarł popołudniową ciszę. Kula wzbiła chmurę kurzu 30 centymetrów na lewo od mokasynów Gotchimina. To był strzał ostrzegawczy, jasny i jednoznaczny sygnał.
Wódz Apaczów nawet nie drgnął. Jego ciemne oczy wpatrywały się w nią, a wyraz twarzy był obojętny. Jego ludzie również pozostali obojętni, a ich opanowanie było absolutnie niepokojące. Byli wojownikami, a odgłos pojedynczego strzału nie stanowił dla nich zagrożenia. To był dziecięcy kaprys. Sprzęt kempingowy
„Jesteś dobrym strzelcem” – powiedział Gotchimin, rozpoznając jej głos, wciąż niezwykle spokojny. „Ale w tym pistolecie zostało ci tylko pięć naboi. Jest nas siedmioro. Nie życzymy ci źle, kobieto wiosny. Chcemy złożyć ci hołd”.
„Uhonorować mnie?” Cora zaśmiała się gorzko i pusto. „Wolałabym umrzeć, gdybyś oddała mi swój squore”.
Słowo „squore” zawisło w powietrzu, brzydkie i ostre. Błysk czegoś – może gniewu, może rozczarowania – przemknął przez oczy Gotchimina tak szybko, że prawie go nie zauważył.
Dowiedz się więcej
Kursy strzeleckie
Usługi genealogiczne
Przybory kuchenne
„Nie rozumiesz” – powiedział szorstko. „Żona wodza Chirikawa nie jest niewolnicą. Jest sercem społeczności. Jest szanowana. Jest chroniona. Niczego by ci nie brakowało: jedzenia, koni, koców, ochrony przed wszystkimi wrogami. Twoje życie pełne trudów dobiegłoby końca”.
Wskazał na jej małą, nędzną chatę.
„Jesteś sama. Walczysz o każdy okruszek. Każdy dzień to walka ze słońcem, suszą, drapieżnikami. Z nami stałabyś się częścią ludu. Nigdy więcej nie byłabyś sama”.
Jego słowa dotknęły ją do głębi. W kilku prostych zdaniach idealnie podsumował brutalną, niepokojącą prawdę o jej istnieniu. Samotność była nieustannym bólem, fantomową kończyną, z którą nauczyła się żyć. Ale usłyszenie tego nieznajomego wypowiadającego to na głos było jak oskarżenie, znieważenie.
„Lubię być sama” – skłamała napiętym głosem. „Wybrałam takie życie”.
„Nikt nie wybiera bycia ostatnim” – odpowiedział Gotchamin, a jego intuicja przebiła się przez jej obronę. „To przeznaczenie, które nam dano. Ale nie musi to być przeznaczenie, które nam pozostało”.
Dowiedz się więcej
Powieści westernowe
Przewodnicy po szlakach Apaczów
Narzędzia stolarskie
Frustracja i narastające poczucie bezradności przytłoczyły Korę. To była sytuacja, na którą jej ojciec nigdy jej nie przygotował. Wiedział, jak radzić sobie z grzechotnikami, pumami i zdesperowanymi poszukiwaczami złota. Nie miała pojęcia, jak sobie z nią poradzić.
Nie atakowali. Czekali. Ich cierpliwość była o wiele skuteczniejszą bronią niż jakikolwiek karabin.
„Nie mam ci nic więcej do powiedzenia” – powiedziała, opuszczając