Publicité

Byłam na nocnej zmianie, kiedy przyjęto mojego męża, siostrę i syna, wszystkich nieprzytomnych. Pobiegłam ich zobaczyć, ale lekarz bez słowa mnie powstrzymał. „Jeszcze ich pani nie widzi” – powiedział. Drżąc, zapytałam: „Dlaczego?”. Lekarz spojrzał w dół i wyszeptał: „Policja wszystko wyjaśni, jak tam dotrą”. Byłam w trakcie mojej nocnej zmiany, gdy drzwi oddziału urazowego gwałtownie się otworzyły, a temperatura na izbie przyjęć uległa zmianie… jakby sam budynek…

Publicité

—Czy to możliwe, że ktoś ukradł próbkę?

„To byłoby trudne” – powiedziałem. „Laboratorium jest wyposażone w systemy kontroli biometrycznej, kamery bezpieczeństwa i cyfrowe zapisy każdej ekstrakcji”.

– Ale nie niemożliwe.

Zamilkłem.

Bo on naprawdę wiedział, że to nie jest niemożliwe.

Wystarczy, że ktoś upoważniony wejdzie do laboratorium i usunie substancję bez rejestrowania jej ruchu.

„Panie doktorze” – powiedział ostrożnie funkcjonariusz – „musimy zadać panu bezpośrednie pytanie”.

Podniosłem wzrok.

–Czy pani mąż dokładnie wiedział, czym się pani zajmuje?

–Tak.

–Czy znała pani ten związek?

Zawahałem się przez chwilę.

„Wiedziałem, że prowadzimy badania nad narkotykami eksperymentalnymi” – odpowiedziałem – „ale nigdy nie omawialiśmy szczegółów w domu”.

Funkcjonariusz wymienił krótkie spojrzenia z kolegą.

Potem odezwał się ponownie.

„Według pani sąsiadki, dziś wieczorem w pani domu doszło do kłótni”.

Poczułem ucisk w żołądku.

„Kłótnia?”

„Tak.”

Policjant otworzył mały notes.

„Twierdził, że słyszał głośne głosy około ósmej wieczorem, mniej więcej godzinę przed tym, jak znalazł swoją rodzinę nieprzytomną.”

Zaczęły mi się kręcić w głowie.

Ósma wieczorem.

Publicité