Publicité

Ciche szepty i przytłumione chichoty rozchodziły się po zatłoczonej szpitalnej poczekalni, skupione wokół drobnej staruszki — aż jedno pytanie lekarza sprawiło, że wszyscy nagle zamilkli… 😮 Siedziała w rogu na zimnej plastikowej ławce, kurczowo ściskając starą, brązową papierową torbę. Jej płaszcz był zdecydowanie zbyt cienki jak na tę pogodę, szalik znoszony, a buty wyglądały, jakby przetrwały więcej niż jedną dekadę zim. Rzadko podnosiła głowę, od czasu do czasu ostrożnie zaglądając do torby, jakby upewniała się, że coś bardzo ważnego wciąż jest na swoim miejscu.

Publicité

— Daj spokój — wtrąciła inna kobieta. — Starsi ludzie mają za dużo wolnego czasu. Włóczą się potem wszędzie.

Słowa wyraźnie do niej docierały, ale nie reagowała. Ścisnęła torbę jeszcze mocniej i skuliła się, jakby chciała stać się niewidzialna.

Po chwili podeszła do niej pielęgniarka. Jej głos był uprzejmy, choć wyczuwało się w nim nutę niepewności.

— Przepraszam… Czy na pewno czeka pani tutaj na wizytę? Może trafiła pani na

Publicité