Jeśli nie – straciłaby wszystko.
Spojrzała na dziewczynki. Jedna wyciągnęła w jej stronę małą rączkę.
Amara nie zastanawiała się ani chwili.
Schowała telefon, owinęła maluchy w swój fartuch i wyprowadziła je stamtąd.
– Wszystko będzie dobrze – szepnęła, biegnąc w stronę schronienia.Minuty później, przez deszcz przebiegł mężczyzna, przerażony, z twarzą pełną paniki.