– Moje córki! – krzyknął, widząc je, padając na kolana.
Wyjaśnił, że oddalił się tylko na dwie minuty.
Amara oddała mu dziewczynki, odetchnęła z ulgą, choć nadal drżała.
Mężczyzna odszedł, wdzięczny, znikając w nocy.
Wtedy telefon Amary zadzwonił ponownie.
SMS: „Nie wracaj. Jesteś zwolniona”.