– „Chcę, żeby każda z was używała tej karty dowolnie przez tydzień. Kupujcie, co chcecie. Żadnych zasad. Żadnych granic.”
Kobiety spojrzały po sobie, oszołomione.
Margaret westchnęła.
Oczy Cynthii rozbłysły.
Na ustach Angeli pojawił się przebiegły uśmiech.
Lydia natomiast spuściła wzrok, a jej dłonie drżały, gdy przyjmowała kartę, jakby to był ciężar, a nie dar.
Raymond nie tłumaczył nic więcej.
Powiedział tylko: – „Za tydzień wróćcie do mnie. Chcę zobaczyć, co wybrałyście.”