Mówiono o nim nawet w sąsiednich wioskach. O mężczyźnie, którego należało się wystrzegać. Kimś, kto wrócił… ale już nigdy nie miał być jednym z nich.
Najgorsza nie była jego twarz.
Najgorsze było to, że nie wyglądał na zaskoczonego. Jakby czekał.
Maria zatrzymała się tylko na sekundę. To wystarczyło. Jej stopa się poślizgnęła. Grunt zniknął spod nóg.