rząd restauracji zdecydował się wyprosić z sali bezdomnego chłopca, lecz gdy zasiadł przy fortepianie i zagrał pierwszy utwór, wszyscy oniemieli z wrażenia.
Sala była wypełniona po brzegi najbardziej wpływowymi osobami w mieście, gdy nagle w drzwiach stanął wychudzony chłopiec w podartych, zbyt cienkich na tę porę roku ubraniach. Na nogach miał zniszczone buty, a jego włosy były w nieładzie. Kierownik, dostrzegłszy nieproszonego gościa, natychmiast ruszył w jego stronę.
— To zamknięte przyjęcie. Zakłóca pan spokój naszych gości — powiedział chłodno. — Nasza klientela ceni sobie elegancję i odpowiedni wygląd. Pana obecność… proszę wybaczyć, ale nie pasuje do tego miejsca.
Skinął na ochronę, by wyprowadziła chłopca. Kilku gości obserwowało całą scenę z wyraźnym zakłopotaniem.