Moja relacja z córką zawsze była skomplikowana. Nigdy nie byłyśmy sobie bliskie, a gdy chodzi o ważne decyzje, nigdy nie pytała mnie o zdanie. Tak było też w przypadku wyboru narzeczonego. Szczerze mówiąc, od początku mi się nie podobał, ale wiedziałem, że moja opinia i tak na nią nie wpłynie, więc milczałem.
Kiedy zdecydowali się na ślub, zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby pomóc w przygotowaniach. A potem nadszedł ten wielki dzień.