„Ale Marcus nigdy od nikogo nie pożyczał pieniędzy. Pracował na trzech etatach jednocześnie, żeby uniknąć długów”.
Rocco poczuł, jak zaciskają mu się mięśnie szczęki.
„Powiedz mi dokładnie, co powiedzieli. Każde słowo, które pamiętasz”.
„Wysoki mężczyzna miał bliznę na policzku. Powiedział, że Marcus podpisał jakieś dokumenty. Powiedział, że dług został przeniesiony na mnie po jego śmierci. 15 000 dolarów plus odsetki”.
Sarah otarła nos grzbietem dłoni.
„Kiedy powiedziałam, że go nie mam, zaczęli mi zabierać rzeczy. Powiedzieli, że będą wracać co tydzień, aż do spłaty”.
„Pokazali ci dokumenty?”
„Tylko kartkę z podpisem Marcusa. Ale nie wyglądała normalnie. Jego pismo było inne”.
Spojrzała na Emmę, która siedziała obok niej i trzymała ją za rękę.
„Zabrali wszystko w dwóch turach”. Meble, sprzęt AGD… nawet zabawki Emmy. Powiedzieli, że jeśli wezwę policję, wrócą po coś cenniejszego.
Rocco natychmiast zrozumiał zagrożenie. W tym świecie, gdy dobra materialne stają się rzadkością, płaci się życiem, godnością lub dziećmi.
„Ten mężczyzna z blizną” – powiedział spokojnie Rocco. „Podał ci jakieś nazwisko?”
„Vincent” – mruknęła Sarah. „Powiedział, że ma na imię Vincent”.
Rocco przeszedł dreszcz.
Vincent Caruso.
Jeden z jego podwładnych. Człowiek odpowiedzialny za ściąganie należności i zarządzanie terenem.
Emma odezwała się ponownie.
„Mamo… mężczyzna z blizną skrzywdził też panią Patterson. I rodzinę z noworodkiem. Czasami widzę, jak płaczą”.
Rocco spojrzał na dziecko z nowym zrozumieniem.
To nie był odosobniony przypadek. Vincent prowadził własne firmy i używał nazwiska Moretti, by wyłudzać pieniądze od rodzin, które nie miały już nic do zaoferowania.
„Ile rodzin?” – zapytał Rocco.
Emma powoli liczyła na palcach.
„Siedem, o ile wiem. Może nawet więcej”.
Siedem rodzin. Siedem zniszczonych domów.
Rocco wstał i zaczął kalkulować, co będzie dalej.
Najpierw zadzwonił.
„Tony, przywieź zapasy pod adres, który ci wyślę. Wystarczy jedzenia na tydzień. I przynieś gotówkę. 500 dolarów”.
Zatrzymał się na chwilę i spojrzał na Emmę i Sarę.
„Podnieście cenę do 1000 dolarów. I przynieście je teraz”.
Rozłączył się i odwrócił do Sary.
„Jedzenie dotrze w ciągu godziny. Prąd zostanie przywrócony jutro rano. Ktoś naprawi wasze drzwi”. »
Sarah wpatrywała się w niego.
« Nie rozumiem. Dlaczego nam pomagasz? »
Rocco spojrzał na Emmę.
« Ponieważ ktoś nadużył mojego nazwiska, żeby skrzywdzić waszą rodzinę. »
Jego głos zabrzmiał nieco głośniej.
« I to czyni go osobistym. »
Nie wspomniał, że Vincent Caruso właśnie podpisał na siebie wyrok śmierci.
Ale przede wszystkim Rocco musiał zrozumieć skalę zdrady.
Bo w świecie Rocco obowiązywały zasady.
A najważniejsza zasada była prosta.
Niewinne rodziny nigdy nie są celem ataku.
Nigdy nie kradnie się jedzenia dzieciom.
Matki nigdy nie mogą wybierać między lekarstwami a posiłkami.
Vincent złamał tę zasadę.
A teraz miał odkryć, dlaczego Rocco Moretti był znany jako najbardziej przerażający człowiek w mieście.
Część 2
Tego wieczoru, kiedy Rocco wychodził z domu Sarah i Emmy, jego telefon zawibrował: to była wiadomość od Tony'ego potwierdzająca, że zakupy zostały dostarczone.
Ale Rocco miał już przewagę kilku kroków.
Ludzie tacy jak Vincent zawsze mieli informatorów, zawsze ich obserwowali. Rano, na przykład, wiedział, że Rocco Moretti osobiście odwiedził jedną ze swoich ofiar.
Rocco jechał przez zalane wodą ulice, z białymi od kierownicy palcami.
Przez trzydzieści lat pracował w swojej organizacji – trzydzieści lat surowych zasad i jasno określonych granic, których jego ludzie nigdy nie mogli przekroczyć.
Dlaczego Vincent przekroczył te granice? Ukradł kilka tysięcy funtów rodzinom, które ledwo miały wystarczająco dużo, by przeżyć.
Zadzwonił jego telefon.
Nazwisko, które pojawiło się na ekranie, jeszcze bardziej podniosło mu ciśnienie.
Vincent Caruso.
„Szefie” – powiedział Vincent nonszalancko. Zbyt nonszalancko. „Słyszałem, że byłeś dziś wieczorem w mojej okolicy”. „Czy wszystko w porządku?”
Rocco zachował neutralny ton.
„Sprawdzam tylko kilka rzeczy, Vincent. Nic, co by cię niepokoiło”.
„Oczywiście, że nie, szefie. Chciałem się tylko upewnić, że nikt nie sprawia kłopotów w mojej okolicy. Wiesz, jak bardzo opiekuję się rodzinami, którymi się opiekuję”.
Ta bezpośredniość o mało nie rozbawiła Rocco.
Vincent chwalił się, że chroni te same rodziny, które zniszczył.
„A skoro już o rodzinach mowa” – powiedział powoli Rocco – „poznałem dziś wieczorem interesującą kobietę. Sarah Thompson. Czy to nazwisko coś ci mówi?”
Cisza po drugiej stronie słuchawki trwała wystarczająco długo, by wszystko się wyjaśniło.