Miał na sobie czystą koszulę, a włosy zaczesane do tyłu na żel.
Zawsze robił z siebie idiotę przed matką, zakładając, że sam decyduje o swoim życiu.
„Sława, tylko dolej”.
Co my tu właściwie robimy?
Sława posłusznie przyjął butelkę wina.
Usiadłem na krawędzi.
Tyoma spała na piętrowym łóżku i to było jej jedyne schronienie na noc.
„Jak ci idzie w pracy, synu?” Faina Wiktorowna otarła usta serwetką.
„Wyszedłeś już na dwór?”
Deniz wygodnie się rozparł.
„Arkadi Borisowicz powierza mi Ministerstwo Rządu”.
Ruch się wzmaga.
Powiedziałem mu wczoraj: bez mojej logistyki firma całkowicie by stanęła.
A on skinął głową. Wiesz, kto zarabia, prawda?
Wpatrywałem się w pusty talerz.
Deniz był zastępcą dyrektora dużej firmy transportowej.
W obecności innych ciągle opowiadał o tym, jak samodzielnie zarządzał całą logistyką regionu, jak bardzo doceniają go przełożeni, jak zaproponował matce pobyt w sanatorium i opłacił studia młodszego brata.
Ale w domu sprawdzał rachunki Magnita.
Obliczał, ile wydaję na pieluchy.
I kopnął stary wózek.
„Jesteś mądry” – powiedział Sława, unosząc kieliszek.
„Za twoje zdrowie, bracie”.
Deniz upiła łyk, otarła usta i spojrzała na mnie.
Jego wzrok był intensywny i badawczy.
—A ty, Alina, studiujesz, póki ja żyję.
Ty tylko siedzisz na uniwersytecie i liczysz grosze.
Zamiast wziąć odpowiedzialność na siebie.
Ja dbam o rodzinę, a ciebie nie stać nawet na porządny wózek dla dziecka.
Zawsze rób wszystko sama, absolutnie wszystko, moja droga.
Miałam ochotę zapytać: „O kogo mam walczyć, skoro wczoraj wydałaś tysiąc rubli w tydzień?”.
Nie powiedziałam tego.
Po co psuć prezentację?
Jeszcze raz przyjrzałam się mikrofalówce.
17:42
Moja ręka chwyciła ręcznik jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Złożyłam go w ładny kwadrat.
Kwadrat na pół.
Nadal na pół.
Mały kawałek papieru.
Trzy tygodnie temu znalazłam małą pracę.
Jestem ekspertem od nieruchomości.
Zanim zaczęłam pracę w GYES, pracowałam w biurze, a mój były szef czasami zlecał mi pracę zdalną: sprawdzanie dokumentów, szacowanie wartości rynkowej nieruchomości, pisanie raportów.
Deniz nie zdawał sobie z tego sprawy.
Myślał, że wywierałam na niego presję cały dzień.
Siedemnaście dni temu zlecono mi wycenę kompleksu magazynowego przy Kozmonautovlaan.
Klient zażądał od banku przyspieszonego raportu.
Otworzyłam wyciąg z rejestru gruntów i zamarłam z przerażenia.
Właścicielką ogromnej hali, którą kupiłam sześć miesięcy wcześniej za dwadzieścia dwa miliony rubli, była Faina Viktorovna.
Matka mojego męża.
Jest emerytowaną byłą profesor chemii.
— Alina, śpisz czy nie? — Głos Deniz wyrwał mnie z zamyślenia.
— Zrób mamie herbatę.
Wstałam i włączyłam czajnik.
Szum wody zagłuszył ich rozmowę.
W tamtej chwili, siedemnaście dni wcześniej, nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
Odzyskałam informację.
Sześć miesięcy temu Deniz powiedziała mi, że jej premia została obniżona.
Przez sześć miesięcy nie kupowaliśmy żadnych zwykłych kawałków mięsa, tylko szyje i grzbiety kurczaka.
Przez sześć miesięcy krzyczał, że marnuję jego pieniądze.
Zacząłem kopać głębiej.
Oceniający mają własne bazy danych.