Publicité

Mąż pakował swoje rzeczy, żeby wyjechać do kochanki. Wszystko, co powiedział chorej żonie, to:

Publicité

Bicie.
Upokorzenie.

Ale starszy brat, Andriej, szybko dorósł. Stał się tarczą dla młodszego, Radu. Pracował nielegalnie po szkole. Uczył się wieczorami. Nigdy się nie skarżył.

W wieku 18 lat opuścił centrum miasta z torbą i 200 lejami.

Dziś Andriej ma 34 lata.

Jest chirurgiem w prywatnym szpitalu w Bukareszcie. Ma dom, rodzinę, szacunek. Jego brat jest prawnikiem. Radzili sobie sami. Bez ojca. Bez litości.

A ojciec?

„Nowe” życie okazało się kłamstwem.

Kochanka zostawiła go po kilku latach. Stracił pracę. Zaczął pić. Jego zdrowie się pogorszyło. Skończył w wynajętej kawalerce w prowincjonalnym miasteczku.

Pewnego ranka, w wieku 58 lat, doznał udaru.

Zabrali go do szpitala. Samego. Bez dokumentów. Bez krewnych.

W dokumentacji medycznej napisano: „brak rodziny”.

Publicité