Po idealnym arabsku.
Jej głos brzmiał wyraźnie i stanowczo, przeszywając restaurację niczym błyskawica. Odpowiedziała punkt po punkcie, nie podnosząc głosu, poprawiając nawet gramatykę ostatniego zdania.
Wskazała źle wypowiedziane słowo.
A najgorsze dla niego: powiedziała mu w jego własnym języku, że jego zachowanie nie przystoi człowiekowi o jego statusie społecznym ani wartościom gościnności, które tak chwaliła kultura arabska.
Cała restauracja zaniemówiła.
Partnerzy Rashida patrzyli po sobie z niedowierzaniem. Dyrektor miał otwarte usta. Niektórzy klienci pochylali się, by lepiej słyszeć, nie rozumiejąc języka, ale wyczuwając odwrócenie ról.