Gniew Pułkownika
Victor Sutton zabił ludzi w czternastu krajach, ale nigdy nie poczuł tego szczególnego chłodu, który ogarnął go w piersi, gdy zobaczył swojego syna potykającego się o bramy Fortu Bragg w bożonarodzeniowy poranek. Twarz Jake'a była nie do poznania, opuchnięta, sina i czarna. Jego szczęka zwisała pod kątem, który przyprawiał Victora o mdłości. Dziewiętnastolatek zapadł się w ramiona ojca, a krew kapała przez koszulę Victora.
„Tato” – zdołał wykrztusić Jake z połamanymi zębami, niewyraźnie i łzawo. „Rodzina mojej macochy… cała…”
Nie mógł tego dokończyć. I nie musiał.
Victor zaniósł syna do szpitala w bazie, jednocześnie wymieniając w myślach wszystkie obrażenia, jakich doznał przez dwadzieścia trzy lata służby w Siłach Specjalnych. Złamany oczodół, złamana szczęka, trzy złamane żebra, wstrząs mózgu, krwawienie wewnętrzne. To nie była walka. To była próba zabójstwa.
Lekarze podali Jake'owi środek uspokajający po nastawieniu szczęki, a Victor siedział przy szpitalnym łóżku, obserwując, jak klatka piersiowa jego syna unosi się i opada. Jego telefon zawibrował. Wiadomość wideo od nieznanego numeru. Prawie ją skasował, ale potem rozpoznał miniaturkę: samochód Jake'a na podjeździe, który znał aż za dobrze. Nowy dom byłej żony Victora, Rebekki, w Pinehurst.
Wcisnął play.
Nagranie trwało siedemnaście minut i zostało nagrane z okna na pierwszym piętrze. Widać było, jak Jake przyjeżdża do domu z prezentami świątecznymi. Victor natychmiast rozpoznał Rebeccę; stała na ganku ze swoim świeżo upieczonym mężem, Wayne'em Dolanem, i jego rodziną. To, co wydarzyło się później, sprawiło, że szczęki Victora zacisnęły się tak mocno, że myślał, że połamią mu się zęby.
Zaprosili Jake'a do środka. Potem zamknęli drzwi na klucz. Przez okno usłyszał, jak dezorientacja Jake'a przeradza się w panikę, a potem w przerażenie. Jeden po drugim członkowie rodziny Wayne'a wyłaniali się z różnych pokoi: bracia, kuzyni, siostrzeńcy, ich żony – w sumie siedemnaście osób. Otoczyli Jake'a jak wilki. Wayne zadał pierwszy cios.
Victor obserwował, jak jego syn próbował się bronić, uciekać, przemówić im do rozsądku. Bili go systematycznie, na zmianę. Rebecca stała w kącie, filmując telefonem i śmiejąc się. Naprawdę śmiejąc. W pewnym momencie nakręciła zbliżenie na twarz Jake'a, gdy brat Wayne'a kopnął go w szczękę.
„Tak to jest, gdy myślisz, że jesteś lepszy od nas” – powiedziała spoza kadru. „Wypasiona baza wojskowa twojego ojca to nic w porównaniu z tym”.
Nagranie kończyło się sceną, w której Jake wyczołgiwał się przez frontowe drzwi, zostawiając za sobą krwawy ślad. Ktoś rzucał za nim prezentami, które następnie rozbijały się i rozpadały.
Victor obejrzał je trzy razy. Pamiętał każdą twarz. Następnie zadzwonił do swojego najbardziej zaufanego kontaktu w kancelarii wojskowego adwokata. „Potrzebuję nazwisk i adresów” – powiedział. „Wszystkich”.
Rozdział 1: Wizyta
Victor Sutton dorastał w zagłębiu węglowym Tennessee, miejscu, gdzie mężczyźni wchodzili do kopalni w wieku osiemnastu lat, a wychodzili w trumnie w wieku czterdziestu. Wyróżnił się: najpierw w Rangersach, potem w Delta Force, a następnie na stanowisku instruktora, co pozwoliło mu szkolić kolejne pokolenie rządowych zabójców. Poślubił Rebeccę podczas swojej drugiej misji, błąd, który zrozumiał w ciągu roku. Chciała statusu żony wojskowego; nie chciała mężczyzny, który za każdym razem wracał do domu inny.
Jake był jedyną dobrą rzeczą, jaka wynikła z tego małżeństwa. Victor wychowywał go samotnie po tym, jak Rebecca go zostawiła, gdy Jake miał sześć lat. Teraz Jake studiował na Uniwersytecie Karoliny Północnej, gdzie studiował inżynierię; był błyskotliwy i miły. Sześć miesięcy temu Rebecca skontaktowała się z nim, twierdząc, że jest czysta, mając nadzieję na naprawienie ich relacji. Victor to wspierał. Powierzył syna w ich ręce.
Ta myśl sprawiła, że twarz Victora poczerwieniała.
„Pułkownik Sutton?” W drzwiach pojawiła się pielęgniarka. „Szeryf Dolan przyszedł z panem porozmawiać”.
Chester Dolan wypełnił drzwi. Miał 193 cm wzrostu i był dość tęgi, a jego mundur szeryfa był ciasno zapięty wokół guzików. Ojciec Rebekki.
„Słyszałem, że coś się stało” – powiedział Chester, nie wchodząc do pokoju. „Czy może mi pan powiedzieć, co stało się z pańskim synem?”
„Został zaatakowany przez siedemnaście osób w domu pańskiej córki, kiedy to filmowała” – odparł spokojnie Victor. „Mam nagranie. Chce pan je zobaczyć?”
Twarz Chestera stężała. „Teraz wiem na pewno, że doszło do nieporozumienia”.
„Proszę odejść”.
„Grozi mi pan, pułkowniku?”