Victor powoli wstał i podszedł tak blisko, że Chester na chwilę podniósł wzrok. „Mówię ci, że musisz opuścić ten szpital, zanim zapomnę, w jakim kraju się znajduję. Twoja córka i jej przestępcza rodzina próbowały zamordować mojego syna w Wigilię. Jeśli jesteś tu oficjalnie, wróć z nakazem aresztowania. Jeśli jesteś tu jako rodzina, stałeś się wspólnikiem”.
Chester sięgnął po broń służbową. „Nie masz tu żadnej władzy. To federalna baza wojskowa. Nie masz tu żadnej jurysdykcji. Wyjdź natychmiast”.
Długo się na siebie patrzyli. Chester jako pierwszy się wycofał i wyszedł na korytarz. „Lepiej uważaj, Sutton. Moja rodzina nie toleruje oskarżeń”.
„To brzmi jak groźba, szeryfie. Na pewno uwzględnię to w raporcie”.
Po wyjściu Chestera Victor wykonał jeden telefon. „Greg” – powiedział, gdy odebrała jego prawa ręka. „Chcę, żebyś miał oko na sytuację. Szeryf Chester Dolan, policja w Pinehurst. Chcę znać każdy jego ruch.”
„Co się dzieje, proszę pana?”
„Sprawa rodzinna. Dam panu znać jutro.”
Victor rozłączył się i wrócił do łóżka Jake’a. Jego syn poruszył się, otwierając szeroko oczy.
„Tato…” Słowo było ledwo słyszalne.
„Jestem tutaj.”
„Przepraszam. Myślałem, że chce to naprawić… Myślałem…” Łzy spływały po opuchniętych oczach Jake’a.
Victor delikatnie wziął syna za rękę. „Nie masz za co przepraszać. Starasz się dostrzegać w ludziach dobro. To nie słabość, Jake. To czyni cię lepszym od niej.”
„Co zrobimy?”
Victor milczał przez długi czas. „Zostawimy to prawu.” »
Jake znał ojca na tyle dobrze, by przejrzeć kłamstwo, ale był zbyt zmęczony, by mu zaprzeczyć. Zasnął ponownie, a Victor siedział i planował w ciemności.
Prawo nic z tym nie zrobi. Chester ochroni jego rodzinę. Nawet z dowodami w postaci nagrania wideo będą twierdzić, że działali w samoobronie. Dolanowie mieli władzę nad lokalnym sędzią i prokuratorem okręgowym.
Ale Victor Sutton wyszkolił już ponad trzy tysiące żołnierzy sił specjalnych. Jego obecna klasa liczyła trzydziestu dwóch uczniów, najlepszych z najlepszych. Przeszli szkolenie z niekonwencjonalnych metod walki, głębokiego rozpoznania i operacji miejskich.
I wszyscy zawdzięczali mu swoją karierę.
Rozdział 2: Dodatkowe punkty
Następnego ranka Victor stanął przed swoją klasą w sali odpraw. Patrzyło na niego trzydzieści dwie twarze: Rangersi, Navy SEALs, Marine Raiders, żołnierze sił specjalnych Sił Powietrznych. Elita elit.
„Zanim zaczniemy dzisiejszą lekcję” – powiedział Victor – „mam okazję zdobyć dodatkowe punkty”. To całkowicie dobrowolne”.
Wyświetlił film na projektorze. Nic nie powiedział, po prostu pozwolił im oglądać. Przez siedemnaście minut jego syn był bity, podczas gdy Rebecca śmiała się i filmowała. Kiedy film się skończył, w sali zapadła cisza.
„To mój syn” – powiedział cicho Victor. „Dziewiętnaście lat. Studiuje inżynierię. Nigdy w życiu się nie bił. Tych siedemnastu ludzi zwabiło go do domu w Wigilię i zrobiło mu to. Kobieta, która filmuje, to moja była żona. Jej ojciec jest lokalnym szeryfem”.
Przeszedł do następnego slajdu. Siedemnaście zdjęć i plików.
„Wayne Dolan, 42 lata, plantator tytoniu. Dwukrotnie prowadzony pod wpływem alkoholu, jeden zarzut napaści oddalony. Spencer Dolan, 38 lat, właściciel lombardu, podejrzany o handel kradzionymi towarami. Obecnie pod nadzorem kuratora…” Wymienił nazwiska wszystkich siedemnastu. Adresy, rutyny, słabości. „Oto dodatkowe zadanie” – kontynuował Victor. „Spraw, żeby zniknęli. Wszyscy. Żadnych ciał, żadnych dowodów, ani jednego powiązania ze mną lub tą bazą. Macie pełną swobodę działania. Chcę, żeby znali strach tak, jak mój syn. A potem chcę, żeby zniknęli”.
W sali panowała cisza przez trzy sekundy. Potem wszystkie ręce podniosły się w górę. Wszystkie trzydzieści dwie.
„Doskonale” – powiedział Victor. Rozdał pakiety. „Będziecie pracować w parach. Koordynacja wyłącznie za pośrednictwem zaszyfrowanych kanałów. Żadnej komunikacji, która mogłaby prowadzić do tej bazy lub do mnie. Potraktujcie to jako swój ostateczny egzamin”.
Uniosła się ręka. To był Adam Atkins, żołnierz Navy SEAL. „Zasady użycia siły, proszę pana?”
Victor spojrzał mu prosto w oczy. „Zapamiętał pan to. Żadnej litości. »
Rozdział 3: Pierwsi upadają
Tego popołudnia Victor pojechał do Pinehurst, nie do domu Dolana, ale do baru oddalonego o trzy mile, gdzie Spencer Dolan przesiadywał każdego wieczoru. Victor zamówił piwo i czekał.