„To robota Victora Suttona” – powiedział bez ogródek Chester. „Wykorzystuje swoje wojskowe koneksje, żeby sprawić, że znikniesz. Idziemy do mediów. Twierdzimy, że wykorzystuje zasoby do osobistych zemst”.
„A co z tym nagraniem?” – zapytała cicho Rebecca. „To, które nagrałam. Jeśli pójdziemy do mediów, to nagranie wyjdzie na jaw i wszyscy skończymy w więzieniu”.
„Mówimy, że to była samoobrona” – powiedział Chester. „Załóżmy, że Jake zaatakował pierwszy”.
„Nikt w to nie uwierzy” – powiedział Spencer.
„Będziemy się bronić” – powiedział Chester. „Dowiemy się, kogo Victor wykorzystuje i dopilnujemy, żeby przestali”.
Nie zdawali sobie sprawy, że są już obserwowani. Na dachu, trzy domy dalej, dwóch uczniów Victora leżało płasko na ziemi z mikrofonami kierunkowymi. Tej nocy, kiedy Dolanowie opuścili dom Wayne’a, dwóch kolejnych zniknęło. Arnold Ross został postrzelony w szyję strzałką ze środkiem usypiającym. Dziewczyna Spencera, Virginia, znalazła postać na tylnym siedzeniu swojego samochodu.
„Jedź tam, gdzie ci wskażę, albo zastrzelę cię na miejscu”.
Virginia pojechała do punktu początkowego szlaku turystycznego w Zachodniej Wirginii. „Idź tym szlakiem. Jeśli dotrzesz do stacji straży przed wschodem słońca, możesz przeżyć”.
Straciła trzy palce u stóp z powodu odmrożenia. Nigdy nikomu nie powiedziała, co się naprawdę stało.
Dziewięć celów osiągniętych. Zostało jeszcze osiem.
Rozdział 5: Śledztwo
Victor siedział w swoim biurze w Fort Bragg. Każda operacja przebiegła bez zarzutu. Jego telefon wibrował.
Szeryf skontaktował się z lokalnym FBI. Twierdzi, że zasoby wojskowe są nadużywane. Przewiduje się wszczęcie śledztwa.
Victor uśmiechnął się chłodno. Sięgnął po telefon stacjonarny i zadzwonił do dowódcy bazy, generała Raymonda Crossa.
„Proszę pana, muszę pana poinformować o rozwijającej się sytuacji dotyczącej mojej rodziny”.
Dziesięć minut później Victor siedział naprzeciwko generała Crossa, a między nimi leżała teczka. Nagranie wideo. Dokumentacja. Wszystko.
„Jezu, Victorze” – powiedział generał Cross. „Igrasz z ogniem”.
„Tak jest”.
„Chcesz wiedzieć, czy cię wesprę, jeśli FBI zapuka do drzwi”.
„Chcę, żebyś poznał prawdę, zanim przyjadą, proszę pana”.
Generał Cross odchylił się do tyłu. „Nigdy o tym nie rozmawiałem. Cokolwiek dzieje się w Pinehurst, to sprawa lokalnej policji. Jeśli pan o to zapyta, powiem, że jest pan w bazie nieprzerwanie od rana Bożego Narodzenia. Poza tym nic nie wiem”.
„Dziękuję, proszę pana”. »
„Victorze, pomagam panu, bo zrobiłbym to samo, gdyby ktoś skrzywdził moje dziecko. Ale kiedy to się skończy, odbędziemy długą rozmowę o tym, gdzie postawić granicę”.
FBI przybyło 3 stycznia. Przesłuchiwali Victora przez cztery godziny.
„Szeryf Dolan twierdzi, że sfingowaliście zaginięcia dziewięciu osób, używając środków wojskowych” – powiedział oficer prowadzący.
„To poważne oskarżenie. Jestem w tej bazie nieprzerwanie. Moi studenci uczestniczą w regularnych szkoleniach”.
Przesłuchali piętnastu studentów. Wszyscy opowiedzieli tę samą historię. Ciągłe szkolenie. Bez przepustek.
„Pułkowniku” – powiedział sfrustrowany oficer. „Dziewięć osób biorących udział w tym incydencie zaginęło. Czy kiedykolwiek rozważał pan możliwość, że mogą uciekać, bo są winni?”
„To wydaje się prawdopodobne” – odparł Victor.
FBI odeszło. Ostatnia próba Chestera zakończyła się niepowodzeniem.
5 stycznia Wayne Dolan zniknął bez śladu. 6 stycznia Spencer Dolan zniknął ze swojego lombardu. Jedenaście ofiar mniej. Zostało sześć.
Rebecca miała całkowite załamanie nerwowe. Przyjechała krzycząc do Fort Bragg. Została przyjęta na oddział psychiatryczny. Victor odwiedził ją raz.
„Przepraszam” – wyszeptała. „To ty?”
„Nie, dzięki tobie, nie” – powiedział Victor i odszedł.
Tej nocy trzech kolejnych Dolanów zniknęło bez śladu. Chester zebrał pozostałą szóstkę w swoim domu. Wysiadł prąd. Chester obudził się sam dwanaście godzin później.
Na kuchennym stole stał laptop z kamerą. Wayne w kontenerze transportowym. Spencer w betonowej celi. Pozostali w aresztach.
Pojawiła się wiadomość: Masz wybór, szeryfie. Zgłosisz się za korupcję. Przyznaj się, że zataiłeś atak na Jake'a Suttona i zrezygnuj. Albo zacznę eliminować zakładników po kolei. Masz 24 godziny.
Zadzwonił telefon Chestera. To był Victor.
„Mówiłem ci, że musisz to udowodnić. Nie mogłeś. A teraz tu siedzimy.”
„To porwanie! Terroryzm!”
„Myślisz, że to, co zrobiła twoja rodzina, jest mniej potworne, bo on przeżył? Próbowali go zabić dla zabawy. Doba, szeryfie. Przyznaj się, zrezygnuj, weź odpowiedzialność. Albo zrobię twojej rodzinie to samo, co ty próbowałeś zrobić mojemu synowi. Tylko że jestem w tym lepszy”.
Chester siedział w kuchni godzinami. Zastanawiał się, czy nie zadzwonić do FBI. Ale nigdy by mu nie uwierzyli.