Cisza gęstniała.
Caleb uniósł telefon i odwrócił ekran w stronę tłumu. „To nie plotki” – powiedział spokojnie. „To oficjalne dokumenty. Publiczne rejestry. Zostały złożone lata przed tym, zanim poznałeś Rowana – albo naszą matkę. Po prostu postanowiłeś o nich nie wspominać”.
Artur otworzył usta, ale nic nie powiedział.
Wtedy Caleb zadał ostateczny cios, jego słowa były ostre i jednoznaczne.
„Kiedy dokładnie planowałeś powiedzieć Rowanowi? Po ślubie? Po miesiącu miodowym? A może nigdy?”
Odwrócił się do siostry.
„Nie wiedziałaś” – powiedział łagodnie. „Rozumiem. Jest mistrzem w ukrywaniu prawdy. Próbował tego samego z mamą – ale kiedy nie mógł już dostać się do jej pieniędzy, stracił zainteresowanie”.
Rowan wstała powoli, jej ręce drżały, a wzrok błądził między Arthurem a dowodami migoczącymi na ekranie. Podszedłem do niej, ale mnie zignorowała.
Spojrzała na Artura i zapytała: „Czy to prawda?”.
W końcu się odezwał. „Ja… to skomplikowane, kochanie”.
To wystarczyło.
Czytaj dalej na następnej stronie.