Faza 5 – Punkt zwrotny: Kiedy córka mówi zamiast płakać
Aleksiej stał już przy drzwiach z torbą w ręku. Wciąż miał nadzieję, że Olga westchnie i powie: „Dobrze, zostań”.
„Ola…” – próbował złagodzić. „No wiesz, mamie jest ciężko. Jest sama. Martwi się…”
„A mnie jest łatwo?” – zapytała spokojnie Olga. „Katia żyje pod presją. Ja żyję pod kontrolą. Czy to nazywasz „rodziną”? To nie rodzina. To przejęcie”.
A potem Katia nagle zrobiła krok naprzód.
„Aleksiej Siergiejewicz” – powiedziała grzecznie, niemal formalnie. „Nie jestem „mieszkańcem przyczepy”. Jestem studentką. Studiuję. Pracuję wieczorami. Nie biorę pieniędzy od mamy. I wiesz…” Przełknęła ślinę, ale się nie poddała. „Nawet gdybym brała, to nie twoja sprawa. Mama to moja mama”. A to jest jej dom.
Walentina Pietrowna otworzyła usta:
« Och, ty… »
Katja uniosła dłoń:
« I jeszcze jedno. Jeśli chcesz mieć „prawdziwą rodzinę”, zacznij od szacunku. Bez szacunku możesz szukać kobiety dziesięć razy, a pozostaniesz człowiekiem, który krzywdzi innych. »
Olga poczuła, jak w jej wnętrzu wzbiera cicha duma. Nie z powodu jej „odwagi”, ale z powodu dorastania córki.