Epilog: „No cóż, twoja córka jest już dorosła!”
Katia naprawdę dorosła. Ale nie dlatego, że została wrzucona „do akademika” jak przedmiot.
Ale dlatego, że zrozumiała, że dorosłość to okres, w którym ludzie próbują cię złamać, a ostatecznie wybierasz siebie i swoich bliskich.
Olga również dorosła – nie pod względem wieku, ale sprawiedliwości: przestała być kobietą, która „cierpi dla rodziny”, a stała się kobietą, która buduje rodzinę, w której panuje szacunek.
Aleksiej zamieszkał z matką. I prawdopodobnie będzie nadal szukał „kobiety, która go rozumie”. Ale dopóki nie zrozumie tej prostej rzeczy – że mężczyzna nie zaczyna od rozkazów i żądań, ale od odpowiedzialności – pozostanie chłopcem z matką.
A w mieszkaniu Olgi znów zrobiło się ciepło.
Nie dlatego, że ktoś ją przeprosił.
Ale dlatego, że w tym budynku w końcu przestano przyklejać cudze kubki pieczęciami na cudzym życiu.