„Co się dzieje?” zapytałam cicho.
Aubrey się uśmiechnęła. „Babcia zaśpiewa nam piosenkę”.
Rozejrzałam się. Pokój był pusty.
„Gdzie?” zapytałam.
„Tutaj” – powiedziała Lila, pukając się w czoło. „Tak jak śpiewała mama, zanim się urodziłyśmy”.
Trzymałam się framugi drzwi.
Emily opowiadała mi, że śpiewała im kołysanki każdej nocy w czasie ciąży. Delikatne kołysanki, piosenki z dzieciństwa. Nigdy nie mówiłam dziewczynkom o tym szczególe. Dopiero co się urodziły, kiedy nas opuściła.
ciąg dalszy na następnej stronie