Publicité

Myślał, że zostawi mnie bez grosza, żeby uciec ze swoją kochanką, ale gdy zobaczył, kto przekroczył próg sali sądowej, jego arogancki uśmiech zniknął na zawsze.

Publicité

— To tylko upraszcza sprawę — odparł Milton. — Strony reprezentujące się same rzadko rozumieją procedury.

Eric powtórzył to z rozbawieniem:

— „Reprezentujące się same”. Tak to nazywają, gdy nie stać cię na pomoc.

Do ich śmiechu dołączył kolejny. Kobiecy. Jasny i wyćwiczony. Tiffany Ross.

Rebecca w końcu podniosła wzrok. Tiffany miała na sobie kremową sukienkę, zbyt elegancką jak na zwykły dzień w sądzie. Makijaż miała perfekcyjny. Trzymała się ramienia Erica, jakby go oznaczała. Eric stał w centrum swojego zespołu prawnego: pewny siebie, zarozumiały, w grafitowym garniturze, który Rebecca kupiła mu na rocznicę.

Publicité