Na komisariacie wyśmiewano osiemdziesięcioletniego mężczyznę i nawet nie chciano przyjąć jego skargi. Funkcjonariusze nie mieli pojęcia, kim naprawdę jest ten staruszek, ani co się stanie, gdy komendant wejdzie do biura.
Staruszek obudził się w środku nocy i wpatrywał w ciemność. Była druga w nocy. Na zewnątrz panowała całkowita ciemność, ale sąsiedzi wciąż hałasowali. Słychać było głośne rozmowy; mężczyzna mówił donośnie, a potem kobieta wybuchła śmiechem. Z głośników płynęła muzyka.
Staruszek miał prawie osiemdziesiąt lat; serce mu szwankowało, a słuch nie był najlepszy. Włożył stary szlafrok i powoli wyszedł z mieszkania, kierując się do drzwi sąsiadów.
Nacisnął dzwonek. Po kilku sekundach drzwi uchyliły się, a w progu pojawiła się młoda kobieta – jaskrawo umalowana, z butelką w dłoni i wyraźnym zapachem alkoholu.
„Jest druga w nocy. Nie mogę spać. Za bardzo hałasujecie.”
Kobieta przewróciła oczami i krzyknęła do mieszkania:
„Słyszysz? Stary znowu narzeka!”
Z głębi mieszkania wyłonił się jej nowy towarzysz – olbrzym, z ciężkim spojrzeniem i piwnym brzuchem.
„Więc o co chodzi?” – zadrwił. – „Weź tabletki, to zaśniesz.”