Letni upał unosił się nad cichą dzielnicą Oakridge w Arizonie.
Ulice były spokojne, obsadzone palmami i skromnymi domami jednorodzinnymi. Dzieci jeździły na rowerach po chodnikach, a zraszacze rytmicznie stukały po zielonych trawnikach.
Dla większości mieszkańców było to po prostu zwykłe popołudnie.
Ale dla Davida Millera był to dzień, w którym jego życie – i jego okolica – nagle zmieniło się w coś, co wyglądało jak wyjęte prosto z powieści kryminalnej.
David otarł pot z czoła i oparł się na łopacie.
„Już prawie” – mruknął.
Od miesięcy oszczędzał pieniądze, żeby zbudować mały basen na swoim podwórku. Nic specjalnego – po prostu proste miejsce, gdzie jego dwójka dzieci mogłaby się ochłodzić podczas upalnego lata w Arizonie.
Zatrudnienie fachowców było drogie, więc David postanowił wykonać większość prac sam.
Dzień po dniu pracował na podwórku, powoli kopiąc prostokątny dół.
Teraz miał prawie dwa metry głębokości.