Jeszcze jedno popołudnie i praca wreszcie dobiegnie końca.
David ponownie podniósł łopatę i wbił ją w ziemię.
BRZĘK.
Dźwięk odbił się ostrym echem w cichym ogrodzie.
David zamarł.
„To nie kamień”.
Odgarnął trochę ziemi butem.
Coś metalicznego odbiło światło słoneczne spod ziemi.
David zmarszczył brwi i uklęknął.
Na początku pomyślał, że to może stara rura albo kawałek złomu, który dawno temu został zakopany.
Ale im więcej ziemi usuwał, tym większy stawał się kształt.
I większy.
Wtedy zobaczył kolor.
Biały.
Z czerwonym paskiem.
Żołądek Davida ścisnął się.
„To nie może się dziać naprawdę…”
Chwycił wąż ogrodowy i ostrożnie spłukał ziemię.
W ciągu kilku minut wyłonił się dziwny zarys.
Wygięty metal.
Szkło.
Reflektor.
Dawid powoli wstał.
Na wpół zakopany pod jego ogrodem… był przód karetki.
„Co do cholery…”
Zaskoczony, cofnął się o krok.
W pobliżu nie było drogi, na której mógł rozbić się pojazd. Żadnego starego szpitala. Żadnego wyjaśnienia, dlaczego karetka została zakopana pod jego posesją.
Dłonie mu drżały, gdy wyciągał telefon komórkowy.
„Halo… tak… Myślę, że powinnaś kogoś wysłać.”
Dwadzieścia minut później przyjechały dwa radiowozy.
Funkcjonariuszka Laura Bennett wysiadła z samochodu i poszła w kierunku podwórka.
„Więc mówisz, że znalazłaś pojazd pod ziemią?” zapytała.
David wskazał na dół.
„Sam zobacz.”
Laura wychyliła się zza krawędzi i spojrzała w dół.
„No cóż…”
Biały pojazd był teraz wyraźnie widoczny, ponieważ usunięto więcej ziemi.
Wyblakły napis „KARETEKA” był ledwo czytelny na boku.
Jej partner, funkcjonariusz Grant, cicho zagwizdał.
„Jak karetka ląduje dwa metry pod ziemią?”
David nerwowo wzruszył ramionami.
„Też bym chciała to wiedzieć”.
Laura odezwała się przez radio.
„Centrala, potrzebujemy tu ekipy kryminalistycznej”.
W ciągu godziny cicha ulica Oakridge ożyła.
Drogę zablokowała taśma odgradzająca.
Sąsiedzi zebrali się w małych grupkach, szepcząc.
„Co się stało?”
„Znaleźli ciało?”
„Dlaczego tam jest zakopana karetka?”
Nawet ekipy telewizyjne przyjechały, gdy ktoś opublikował zdjęcia w internecie.