Grant skinął głową.
„W tym roku doszło do incydentu. Karetka i dwóch ratowników medycznych zniknęło podczas nocnej zmiany”.
Marcus zmrużył oczy.
„Nigdy ich nie odnaleziono?”
„Nie”.
Detektyw spojrzał na zakopany pojazd.
„Do tej pory”.
Podszedł technik kryminalistyczny.
„Jesteśmy gotowi, żeby go otworzyć”.
Marcus skinął głową.
„Wszyscy, proszę się odsunąć”.
Tłum zamilkł.
Technik pociągnął za klamkę od strony kierowcy.
Głośno zaskrzypiała.
Powoli… drzwi się otworzyły.
Z wnętrza wydobywał się stęchły zapach.
Marcus poświecił latarką do środka.
Fotel kierowcy był pusty.
Fotel pasażera również.
Ale coś z tyłu przykuło jego uwagę.
„Chwileczkę…”
Podszedł do tylnych drzwi.
„Otwórzmy tylną klapę”.
Technik ostrożnie pociągnął za klamki.
Drzwi się otworzyły.
Kilku funkcjonariuszy wstrzymało oddech.
W karetce znajdowały się trzy zapieczętowane nosze.
Każde owinięte grubą folią.
Marcus podszedł bliżej.
„Co to jest?”
Technik kryminalistyczny rozciął folię.
Pod nią leżały nosze z ludzkim szkieletem.
Kości wciąż były przypięte pasami.
Funkcjonariusz Bennett poczuł dreszcz przebiegający mu po kręgosłupie.
„To jedna z zaginionych osób”.
Marcus powoli skinął głową.
Ale potem zauważył coś jeszcze dziwniejszego.
Szkielet miał na sobie szpitalny fartuch.
A na nadgarstku miał wyblakłą opaskę pacjenta.
Grant przeczytał nazwisko.
„Eleanor Price”.
Wyraz twarzy Marcusa natychmiast się zmienił.
„Czekaj… Eleanor Price?”
Bennett zmarszczył brwi.
„Kto to?”
Marcus wziął głęboki oddech.
„Była pacjentką, której zaginięcie zgłoszono ze szpitala psychiatrycznego tej samej nocy, kiedy karetka zniknęła”.
Zapadła cisza.
„A więc była w karetce, kiedy zniknęła” – powiedział Bennett.
Marcus skinął głową.
„Ale było tam też dwóch ratowników medycznych”.
Otworzyli pozostałe nosze.
W środku leżały dwa kolejne szkielety.
Obaj mieli na sobie uniformy ratowników medycznych.
Grant powoli wypuścił powietrze.
„A więc cała trójka została tu pochowana”.
Marcus zamyślony wpatrywał się w dół.