Kiedy mój syn skończył rok, w końcu zabrałam go, aby po raz pierwszy spotkał się z moją mamą. Był wciąż za mały, żeby mówić – jedynie gaworzył i się uśmiechał.
Ale w momencie, gdy moja mama dotknęła jego rączki, jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Cofnęła się i krzyknęła: „Natychmiast odejdź od tego dziecka!” Zdezorientowana zapytałam, co ma na myśli. Drżąc, wyszeptała: „Spójrz na to…”
Przez długi czas odkładałam moment, w którym przedstawiłabym Noaha mojej mamie. Nie mieliśmy konfliktu – ja i moja mama, Diane, byłyśmy naprawdę blisko – ale była chora i nie chciałam jej przytłaczać. Tak więc minął cały rok w blurze bezsennych nocy, pieluszek i zmęczenia, które sprawia, że miesiące wydają się mgłą.