Ion skrzywił się z bólu, gdy palce strażnika zacisnęły się mocniej na jego nadgarstku, ale nic nie powiedział. Przez lata nauczył się, że cisza czasem mówi głośniej niż cokolwiek innego. Ale w jego spokojnym spojrzeniu płonął ogień, którego dwaj młodzi mężczyźni nie mogli dostrzec.
Kilka osób wokół niego zaczęło się zatrzymywać i rzucało ukradkowe spojrzenia. Nikt nie interweniował, ale głośne głosy przyciągały uwagę. Ion nie chciał skandalu; nie chciał robić widowiska, ale sytuacja wymykała się spod kontroli.
W następnej chwili kobiecy głos przebił się przez hałas.