Alia przestała mówić.
Lekarze nazwali to traumą psychiczną.
Odeszła ze szkoły. Jej świat skurczył się do małego, cichego mieszkania, akwarium z rybkami i farb. Malowała każdego wieczoru — akwarelami i olejami — bo tylko w ten sposób potrafiła wyrazić to, czego nie mogła wypowiedzieć.
Z czasem ojciec zaproponował sprzedaż mieszkania i przeprowadzkę w tańsze miejsce. Alia skinęła głową.
Znalazła pracę jako sprzątaczka. Oparzenia wciąż dawały o sobie znać, ale milczenie pracy przynosiło jej spokój. Nikt nie oczekiwał słów od kobiety sprzątającej podłogi.
Najpierw pracowała w małym biurze, potem polecono ją dyrektorowi lokalnego banku. Tak Aleptina trafiła tam — kobieta bez głosu, lecz z sercem pełnym niewypowiedzianych historii.
Minęły trzy miesiące.
Pewnego poranka bankiem przeszedł szmer. Przed wejściem zatrzymał się czarny luksusowy samochód. Wysiadł z niego elegancki mężczyzna w okularach — Siergiej Michajłowicz, dyrektor regionalny.