Rozdział 2: Upadek
Trzy miesiące później przeprowadziliśmy się do domu moich rodziców. Ogromnej rezydencji w stylu kolonialnym, odległej i dusznej.
„To bardziej ekonomiczne” – powiedział. „Wtedy będziemy mieli własne skrzydło”.
To był błąd.
Jej matka miała pełną kontrolę, nawet nad umeblowaniem naszego pokoju. „Nie masz gustu, kochanie” – mawiała, wymieniając moje zasłony na grube, ciemne firanki.
Powinnam była odejść.
Zamiast tego zaszłam w ciążę.
Kiedy zobaczyłam dwie różowe kreski, płakałam z radości. Dziecko rozwiąże wszystkie problemy. Byłam o tym przekonana.
Willow nie podzielała mojej radości.
„Jesteś w ciąży” – oznajmiła chłodno.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą