Potem wyjaśniła mi prawdę. Nie byłam kobietą. Byłam macicą. Narzędziem.
Aleksander potwierdził mi to wieczorem, pijany, okrutny, z pustym spojrzeniem.
„Chciałaś bezpieczeństwa. Ja chciałem dziedzica. Oboje dostaliśmy to, czego chcieliśmy”.
Uderzyłam go w policzek.
Uśmiechnął się.
„Zrób to jeszcze raz… a pożałujesz”.
Rozdział 3: Zniknięcie
Dziecko stało się moim jedynym powodem, by kontynuować. Podczas gdy rosło w moim brzuchu, ja zniknęłam.
Moje studia zostały przerwane. Moi przyjaciele zostali odsunięci na bok. Moja rodzina była odizolowana. Mój telefon był na podsłuchu. Moje pieniądze zostały sprawdzone.
Pewnej nocy, w piątym miesiącu ciąży, obudziłam się z jego ręką na gardle.
„Jesteś moja” – mruknął. „I dziecko też”.
Następnego dnia dał mi nowy telefon i diamentową bransoletkę. Dowiedziałam się, że odmowa jego przeprosin tylko pogorszyła sprawę.
Kiedy Willow była w szóstym miesiącu ciąży, rozpoczęła to, co nazywała „treningiem”.
Wstać o 5 rano. Przygotować idealne śniadanie. Żadnych wymówek.
Byłam więźniem.
Kiedy próbowałam uciec i zadzwoniłam do Cartera, Alexander mnie aresztował. Groził mojemu bratu, jego karierze i jego wolności.
Posłuchałam.
Tej nocy zamknął mnie bez wody i jedzenia.
Jeśli chcesz kontynuować, kliknij przycisk pod reklamą ⤵️
Reklama