„Przytłacza mnie ta chwila” – powiedział. Szedł ulicą z dokumentami pod pachą i średniowiecznym słońcem nad głową. Kiedy pierwszy raz ukrzyżowałem drzwi więzienia, poczułem, że grunt pod jego stopami jest twardy. Rodrigo zbudował swój tramwaj z podpisem Mateo i ten sam podpis miał go zniszczyć. Mateo poszedł na ranczo, gdy słońce już zaszło, ale niebo wciąż wyglądało jak ostatnia pomarańczowa smuga na horyzoncie.
Matka czekała na niego przy drzwiach, jakby znał dokładną godzinę, z rękami splecionymi na płocie, i dzięki temu wiedziała, jak zachować ciszę, co nigdy nie oznaczało spokoju, dopóki nie zwrócono na niego uwagi. Usiedli we trójkę przy kuchennym stole. Mateo wyjaśnił mu wszystko spokojnie i po kolei. Dokumenty, archiwum, strategię, to, co można przekazać i to, co ja miałem nadzieję przekazać. Mówiłem w ciszy, bez ozdobników, jakbym mówił do ludzi, którzy zasługują na prawdę bez filtra.
Jego ojcowie słuchali bez przerwy. Kiedy skończył, Dona Carmen odezwała się pierwsza, i pierwsza nie pytała o dom ani o Rodriga. A chłopaku, co się dzieje z Miguelito? Mateo spojrzał na nią. W tym pytaniu byłam wszystkim, co jego matka tu miała. Miguelito, idź i bądź zdrowa, mamo. Fernanda będzie go chronić, a ja też jestem tu, żeby robić, co mogę. Odeszła, odcinając się od tematu, zanim zdążyła pójść za innymi.
Don Aurelio milczał, skrzyżował ramiona na stole. Kiedy się odezwał, nie podniósł wzroku. Mateo, chwila ciszy. Powinieneś mieć więcej ciała. Kiedy Rodrigo przyniósł mi te papiery, kiedy tu przyszedłem, kiedy powiedziałem karnemu, żeby nie prosił o robaka. Musiała być chuda, otworzyła szczękę. Przekonałem samego siebie, że uszanowanie decyzji mojego syna to słuszna rzecz, ale prawda jest taka, że musiałem przekonać samego siebie, bo to było łatwiejsze niż zwątpienie w Rodriga.
Tato, pozwól mi dokończyć. Don Aurelio podniósł wzrok, by dokończyć. Nie udało ci się. Tak, nikt nie może tego usprawiedliwić słowami, ale nikt nie może tego zrobić sam. Mateo otworzył usta, by odpowiedzieć, a jego ojciec już wstał. Był na czwartym i wrócił po chwili z małym, oksydowanym metalowym pudełkiem w butach, które położyłem na stole z ostrożnym ciężarem czegoś, na co spojrzał z uwagą. Otworzył je. Wewnątrz znajdował się żółtawy dokument, złożony na cztery, z pieczęcią notariusza sprzed 40 lat.
Nazwiska Aurelio Reyesa Pacheco i Carmen Guzmán de Reyes jako prawnych właścicieli. Oryginalny dokument, o którego istnieniu Rodrigo nigdy nie myślał. Spojrzał na niego, gdy Rodrigo zaczął z papierami. Don Aurelio powiedział: Nie wiem dlaczego w tamtej chwili. Teraz wiem. Mateo wziął dokument obiema rękami. Tej nocy spał w schowku w małym osiedlu, z dokumentem pod almohadem i odgłosami wakacji na zewnątrz. Zanim zamknął oczy, zwolnił ojca ze światła ścieżki.
Rano, gdy wyszedł na patio z caja de documents bajo el brazo, don Aurelio był już na zewnątrz z sombrero puesto i lavés sąsiada w ręku. Hej, chodź, Mateo. Przyjechali o 9 rano. Don Filiberto trzymał tacę i nic nie mówił, co było dokładnie tym, czego potrzeba. Mateo opuścił pierwszy, a potem wyciągnął rękę, żeby pomóc matce, która opuściła przestrzeń, ale prawym ramieniem. Don Aurelio był sam, bez pomocy, z nieruchomym sombrero i miną, według której Mateo nie widział ich od czasu tego dziecka, tego mężczyzny, który coś postanowił i nie ma z tym nic wspólnego.
Miguelito wyszedł ode mnie z okna pokoju. Pobiegł, zanim zaczekał przy bramie z agujetas sin atar i śmiechem, o którym nie wiedziałem, że jest aż tak obecny. Rzucił nim najpierw w Donę Carmen, potem w Don Aurelio, a potem odsunął rękę Mateo, bo to była najnaturalniejsza rzecz na świecie. „Przestaną?” zapytał. „Tak”, mówię Mateo. Rodrigo pojawił się w drzwiach wejściowych chwilę później. Jak zawsze, miał na sobie koszulę.
Scena rozegrała się w niecałe dwie sekundy, na jego ojcach, na bracie, Don Filiberto, Miguelito, na ręce Mateo. A potem uśmiech pojawił się wolniej niż zwykle, ale się pojawił. Tato, mamo, co za niespodzianka? Czemu was nie ostrzegałem? Brió los arms hacia sus padres con la calidez ensayada de always. Pasen, pasen. Fernanda, pt. Jestem tu z tatą. Fernanda wyszła z kuchni, celując w Mateo. Mateo spojrzał na nią. Żadne z nich nic nie powiedziało. Don Filiberto radzi, żeby słuchać tym spokojnym głosem, który nie dopuszcza negatywizmu.