Pojechałem autobusem sam, bo twoja mama była chora i nie chciałem jej martwić. Dotarłem do więzienia o 7 rano i czekałem w kolejce z innymi rodzinami. Długo stał w miejscu. Kiedy podejdziesz do okienka, musisz wiedzieć, że polecenie nie zezwala na odwiedziny twojej rodziny. Mój pokazuje teczkę z twoim podpisem. Strażnik był miły, ale pozwolił mi przejść. Mam nadzieję, że zobaczę przejście, gdy tylko pojawi się jakiś błąd. Wtedy przyszedłem.
Minęły 72 lata, odkąd pojawił się karykatura kosztu cementu za twoje życie. że mai ha vuto piacere przed jego figli perché così lo ha vuto cresciuto a lui. Zamrugał trzy razy z rzędu i spojrzał w ciemny kąt. „Przyszedłem” – powtórzył, jakby wciąż nie do końca pojmował, jak mu się to udało. Mateo wstał. Potrzebował powietrza. Wyszedł tylnymi drzwiami i poszedł na środek ziemnego dziedzińca. Niebo było czyste i pełne gwiazd, jakie można zobaczyć tylko z dala od miasta.
Le vacanze dormono nel recinto spokojna z il ritmo in pausa degli zwierząt che non sanno quello che passano ma lo sentono. Don Filiberto salì dopo e se parò a su lado. Non ho detto nulla, ho solo accesso un sigaro gaśnica che traportava nella borsa e il mastice senza prenderlo. Così están un rato. Allora jest zasadą, kości Mateo. Alfina. Non era una domanda. Desde antes del principio, me parece, rispose don Filiberto. Mateo mirò las estrellas.
Myślał przez 7 lat, jego ojciec czekał chwilę przed więzieniem i samotnie wracał do matki, modląc się do Matki Boskiej o postać, która prawdopodobnie już jej nie zobaczy. W Rodrigo costruendo tutto questo, litera po literze, kłamstwo po kłamstwie, ze spokojem każdego, kto dokładnie wie, co robi. I wtedy coś sobie przypomniał: kuchnia, pewnego ranka, 8-letni chłopiec pijący szklankę wody, nie patrząc na nikogo.
Tata ma brązowe pudełko z kartą „carte e firma nell'armadio”. Mateo powoli je podnosi. Rozmawiałem już z Miguelito. Mateo wrócił do Guadalajary tej samej nocy. Dał matce numer telefonu na kartę, który kupił u ulicznego dystrybutora i powiedział jej, że nie da go Rodrigo. Trzymała go na krześle, tym, na którym trzymała ważne rzeczy. Następnego ranka miała nadzieję, że Rodrigo wyjdzie. Zobaczyła go przy stole narad punktualnie o 8:15, z portfelem pod pachą i wypastowanymi butami, z punktualnością człowieka, który ma wiele spraw na głowie, a żadnej z nich nie potrafi się cieszyć.
Kiedy samochód skręcił za róg, Mateo przeszedł przez ulicę. Fernanda, zanim dzwonek przestał dzwonić, spojrzała na niego przez chwilę, zastanawiając się nad czymś, czego Mateo nie zamierzał opisywać, po czym odeszła. „Miguelito, twój wujek przyszedł się przywitać” – powiedziała do siebie. Chłopiec wyszedł z kuchni ze zwiniętą tortillą w jednej ręce i plecakiem wciąż na sobie, z tym charakterystycznym dla dzieci sposobem bycia jednocześnie gotowym i niegotowym. Na widok Mateo tortilla przesunęła się do jego lewej ręki, uwalniając prawą.
Rozciągnęła się z formalnością, która trwała dokładnie dwie sekundy, zanim zmieniła się w coś więcej, w otarcie. „Zabierzesz mnie do parku?” – zapytał, jakby to już było ustalone. „Właśnie dlatego przyszedłem” – powiedział Mateo. Park był mały i dobrze znany, z dwiema cementowymi ławkami, huśtawkami z lewym łańcuchem skręconym od lat i starym jesionem, który dawał więcej cienia niż wszystko inne razem wzięte. Miguelito od razu podszedł do dobrej huśtawki i zaczął się poruszać nogami, nie prosząc o pomoc.
Mateo usiadł na przeciwległej ławce i puścił go. Najpierw rozmawiali o rzeczach z dzieciństwa, o nauczycielu matematyki, który zadawał prace domowe w piątki, o brązowym bezpańskim psie, którego Miguelito nazywał tornadem, bo biegał w idealnych kręgach z kreskówki, której już nie pokazywali, ale którą nadal oglądał w telewizji każdego ranka z czystego przyzwyczajenia. Mateo zachował wszystko bez zastanowienia, ale przez 7 lat był pod wrażeniem, że ludzie mówią, że coś jest ważne tylko wtedy, gdy on sam czuje, że to, co zrobił, nadal jest ważne.
Kiedy huśtawka straciła impet, a Miguelito bujał się w powietrzu, jego stopy dotykały ziemi, Mateo zapytał w ten sam naturalny sposób, co wcześniej o psie. Czy pamiętasz, że mój ojciec ma skrzyżowane ręce z kartami? Miguelito zmarszczył brwi, nie dlatego, że pytanie wydawało mu się dziwne, ale dlatego, że próbował sobie przypomnieć dokładny moment. Ach, tak, brązowe pudełko z małą kłódką. Widziałem je kiedyś w szafie taty, kiedy szukałem tenisówek.