Nagle mężczyzna uniósł rękę i zacisnął pięść. Ruch był szybki, niemal niekontrolowany — wydawało się, że zaraz ją uderzy.
Wtedy stało się coś nieoczekiwanego. Cały autobus zamarł.
Starszy mężczyzna, siedzący obok kobiety i do tej pory milczący, wstał gwałtownie. Jego ruch był precyzyjny i zdecydowany.
Chwycił agresora za ramię w pół ruchu i, nie dając mu czasu na reakcję, uderzył go w kark szybkim, mocnym ciosem.
Mężczyzna stracił równowagę i upadł na podłogę między siedzeniami. W autobusie zapadła grobowa cisza.