Nie. Nie będę mieszkać z mężczyzną, który podnosi rękę na kobietę.
Po tych słowach mężczyzna wyraźnie stracił panowanie nad sobą. Jego głos stał się głośniejszy i szorstki, nie zwracał uwagi na otaczających ludzi ani na drżącą żonę. Rzucał obelgi i wulgaryzmy coraz częściej, podczas gdy ona spuściła wzrok, by go nie prowokować.
Pasażerowie wymieniali spojrzenia: niektórzy udawali, że patrzą w telefony, inni obserwowali ukradkiem, ale nikt nie interweniował. Wszyscy mieli nadzieję, że sytuacja sama się uspokoi.