Jego wzrok padł na mojego ojca.
Stłumione śmiechy przeszły przez salę.
Paula pochyliła się. „Tak,” dodała cicho, „każdy może przezwyciężyć swoje pochodzenie. Nawet jeśli to pochodzenie jest… skromne.”
Tym razem śmiech był wymuszony. Moja twarz płonęła. Spojrzałem na ojca.